• 0 Vote(s) - 0 Average
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5


Szpony ze Stali
#1
Hej, przybywam tutaj po długiej przerwie postowania czegokolwiek. Zdałem sobie sprawę, że edytor WC3 to nie moja bajka, albo po prostu nie chcę się go nauczyć (najprawdopodobniej to drugie, jestem leniwą osobą), więc postanowiłem się zająć czymś innym. Najpierw poleciał kanał na Youtube, po pierwszym filmie (który jak na pierwszy raz miał całkiem sporo wyświetleń) i po komentarzu jednego typka, zdałem sobie sprawę, że tego wszystkiego jest za dużo. Pierdyliard rzeczy trzeba zrobić, żeby film był lepiej oglądalny, no niby zawsze na początku jest najciężej, ale jak mówiłem, jestem leniwy. W pewnym momencie (jakieś 3 miesiące temu) stwierdziłem, że skoro dobrze mi wychodzą jakieś rozprawki z Polskiego, to może opowiadanie napiszę. No i napisałem, taką jakby pierwszą wersję, trafiły tam 3 rozdziały, na oko jakieś 10-15 stron książkowych. Mało, wiem, że mało, zdałem sobie później sprawę. Jak tak patrzyłem na to opowiadanko, to było słabe, więc postanowiłem stworzyć je od początku, w głowie mam już w miarę uniwersum i sobie teraz to dokładam do wszystkiego. Nie twierdzę, że ten tekst jest dobry, jest też raczej krótki, ale jest na pewno lepszy, niż moje poprzednie prace (w szczególności "Czarne Złoto Dafajos", teraz wiem, że napisałbym to lepiej).                   

No, to miłego czytania życzę!

                                                                                      Opowiadanie - Szpony ze Stali
Rozdział 1 - "Żołnierz"

I
  - Trzymać szyk! - zakrzyknął dowódca. - Trzymać szyk, powiedziałem!
Pierwszy, walczący już dobrą godzinę oddział, ledwo się bronił, trzeba mu było ruszyć na pomoc. Nasz za to, stał jak słup, patrząc się na śmierć dziesiątek naszych ludzi. W końcu, Roderyk, dość silny żołnierz spod naszego sztandaru, krzyknął do dowódcy.
- Kapitanie, musimy się ruszyć, wspomóc naszych!
Dowódca spojrzał na Roderyka, odchrząknął i skierował dłoń w stronę pola walki, po czym krzyknął.
- Naprzód bracia! Naprzód, ratować Edir! - z ogromnym entuzjazmem. - Śmierć tutaj, to dobra śmierć!
Pognaliśmy wtedy w stronę naszych, przy okazji zwołując do boju dwie kolejne dywizje. Praktycznie wbiegliśmy we wroga, kilku z nich nadal stało na nogach, ale reszta leżała albo martwa, albo ranna. Zaczęliśmy prowokować tych, co się ostali, chwilę potem uciekli, więc rozpoczęliśmy szukanie naszych rannych, oraz grabienie ciał wrogów.


  Niebo nagle pochmurniało, wręcz stało się czerwone, jakby krew. Pole walki spowiła, również czerwona, mgła, że oko wykol. Wszyscy zwróciliśmy się w stronę jakby centrum tej mgły, zaskoczeni czymś takim. Dowódca wydał rozkaz ustawienia formacji, więc utworzyliśmy mur tarcz, między nami stanęli łucznicy. Taka formacja była nazywana chodzącym wałem. Staliśmy więc w murze, pilnie przyglądając się mgle. Nagle, po kilku minutach czekania, z mgły zaczęły wyglądać jakieś cienie.                                   
- Utrzymać pozycję! - krzyknął dowódca. - Nie wiadomo, czym jest to coś we mgle, ale na pewno nie jest przyjaźnie do nas nast.....
Kapitan oberwał od bestii, która wyskoczyła na niego z obłoku. Po chwili na nas wszystkich spadł jakby deszcz tych dzikich - ludzi. Lewa flanka padła najszybciej, tam też było ich najwięcej. Rozszarpywały odzianych w zbroje płytowe żołnierzy tak, jakby byli nadzy. Ubiliśmy może kilka z nich, kiedy cała nasza obrona była zdewastowana. Na szczęście przybył jeszcze jeden legion, liczący 4 dywizje. Wszarżowali się w te istoty i je pocięli na strzępy, a z naszego legionu zostało kilkanaście wojowników, z niecałej setki. Po krótkim podziękowaniu naszym za pomoc, z mgły wyskoczyły kolejne bestie, tym razem wiedzieliśmy, jak się z nimi obchodzić i po kolei je zabijaliśmy. Nawet się nie zorientowaliśmy, jak z nieba zaczęły spadać ogniste, niby kule.
 
  Zaczęły palić naszą armię, jak wiedźmy na stosach. Jeden po drugim, wszyscy padali na ziemię albo trafieni kulą, albo zabici przez bestie, które wydawały się nie przejmować ogniem.
- Walczcie do końca, żołn..... - kapitan padł na ziemię, ugodzony szponem jednej z wrogich istot. 
Tych z kolei było coraz więcej, jakby mnożyły się w tej cholernej mgle. Zostało pięciu naszych ludzi, w tym i ja, najwyższy stopniem wojskowym. Spojrzałem w górę, tych jakby słupów ognia waliły na ziemię ogromne ilości, staliśmy przerażeni w kręgu, jednak nadal nie dopuszczając bestii do siebie. Wtem, ogromna kula ognia leciała na nasz oddział.
- Ożeż cholera!

I tym akcentem kończymy na dzisiaj, nie mam pojęcia, czy to jest dobre, mi się w miarę podoba. Jeżeli wam też się spodoba, to może wrzucę jeszcze więcej, jeszcze mam w zanadrzu trochę więcej tego, zresztą, nadal się tworzy. Także, mam nadzieję, że się podoba, miłego dnia życzę! 
Projekty: 
Czarne Złoto Dafajos - prace w toku (2019),
Europe: Medieval Warfare - prace aktualnie zawieszone
Find
Reply }}}
Podziękowanie od:
#2
  • "Patrząc się na śmierć" brzmi słabo
  • Wspomnienie o tym, że to "dość silny żołnierz" jest zupełnie zbędne
  • Za dużo tych przecinków
  • Powtórzenia typu "mgła, że oko wykol [...] tej mgły"
  • Słabo brzmi "czymś takim"
  • Za dużo kropek ".....". Wielokropek to "..."
  • Kwestia dowódcy nie oddaje atmosfery, zamiast wyrazić się w krótkich, żołnierskich słowach to trochę przeciąga
  • No i później to "Kapitan oberwał" (pomijając fakt że oberwał brzmi strasznie kiepsko) takie wbite, nie na miejscu. Jakby tam było coś w stylu "Nagle z obłoku wyskoczyła bestia... cośtam coś" to by było lepsze IMO.
  • Myślnik w słowach "dzikich - ludzi" jest niepotrzebny.
  • "Wszarżowali się" Pls xD Nie ma takiego słowa jak "wszarżowali" a na pewno nie "wszarżowali się"
  • "Podziękowaniu naszym" ech, chyba "naszym podziękowaniu", ale ok
  • "nie zorientowaliśmy, jak..." to też źle brzmi. Powinno zamiast tego "jak" być "gdy". No i po co to "niby" w "niby kule" xD ogniste kule jest okej i wystarczy
  • Powtórzenie "kule [...] kulą"
  • Znowu źle zrobiony wielokropek
  • Rozumiem, że to ma być jakaś opowieść, bo taką ma formę, jakby było przez kogoś opowiadane. Ale skoro któryś z tych żołnierzy opowiada, to powinien coś od siebie dodać. Co wtedy czuł, jak zareagował, itd., żeby jego rola w tym była jakakolwiek i żeby ta narracja miała sens
01110001011110001110011
Find
Reply }}}
Podziękowanie od:
#3
Co do wstępu - nie żeby coś, ale projekty tworzyć można nie tylko od strony technicznej. ;-)
Jeżeli masz dobre pomysły i umiesz je opowiedzieć, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby to inni tworzyli dla Ciebie mapy, według Twojego planu.
Chociaż lenistwo rzeczywiście mogłoby tu stanąć na przeszkodzie.
 
  • Rzecz, która odróżnia dobrego pisarza od kiepskiego - potrafi jedną rzecz ubrać w sto różnych epitetów.
    W opowieści bardzo źle wygląda, jeśli jakieś słowo powtarza się kilkukrotnie, w nie-zmienionej formie. Zobacz jak często powtarza się słowo "mgła mgły mgle"

    zamiast tego możesz powiedzieć:
    " [...] Wszyscy zwróciliśmy się w stronę jakby centrum tego pomroku"
    "[...]  Nie wiadomo, czym jest to coś, wśród owej mglistej powłoki"  - zobacz, cały czas wiadomo, że chodzi o mgłę, a masz szansę obrać to
    w bardziej zgrabną formę.

    [...] Kapitan oberwał od bestii, która wyskoczyła na niego z obłoku. <- coś takiego.  Możesz też unikać wielu wzmianek o mgle
    Jeżeli nie wiesz, jaki synonim użyć, możesz posłużyć się internetowym słownikiem synonimów. Żaden wstyd - a myślę że 90% twórców z niego korzysta.


  • Zdecydowanie za szybko rozgrywa się akcja
    to, co opisałeś wygląda mi bardziej na sen, opowiadany w pośpiechu, niż na faktyczną formę wydarzeń. Im bardziej opisowo jest coś
    zilustrowane, tym lepiej dla odbioru. Od wyjścia potworów z mgły, do walki minęło zaledwie kilka zdań.
    Nie byłem w stanie poczuć tego klimatu, ponieważ zbyt szybko się to wszystko wydarzyło.

    Proponuję poćwiczyć ci opisywanie akcji w jakiejś małej lokacji.
    Na przykład w karczmie, lub podczas rozmowy żołnierzy.

    Najlepszym, co możesz dla siebie zrobić jednak jest po prostu słuchanie audiobooków, żebyś miał jak na tacy
    pokazane: o co w tym wszystkim chodzi.
    Jeśli będziesz dalej pisać, nie zniechęcisz się, to forma będzie się poprawiać. Jednak zawsze warto mieć jakieś źródło inspiracji.

  • Opisywanie kwestii jednym zdaniem, raczej źle robi opowiadaniu. Postaraj się, aby opisy walki, otoczenia były bardziej rozbudowane.
    Jak wygląda ten świat? Na co można zwrócić większą uwagę?

  • Unikaj też proszę przesadnych bluzg. Prawie zawsze wygląda to źle, w opowiadaniach. Jeżeli "cholera" jest wpleciona, w pierwsze lepsze zdanie,
    bez emocji - to nie ma tego wydźwięku.
    Jest to zwykła bluzga, która nic nie wnosi.  Te same słowo, opisujące gorycz, lub czyjś ból, może się okazać niezastąpione, jeżeli chcemy
    dosadnie pokazać, jak ciężka jest jakaś sytuacja.

    ----------------------------------------------------------

trochę praktyki, fragment:

[...]- Walczcie do końca, żołn..... - kapitan padł na ziemię, ugodzony szponem jednej z wrogich istot. 
Tych z kolei było coraz więcej, jakby mnożyły się w tej cholernej mgle. Zostało pięciu naszych ludzi, w tym i ja, najwyższy stopniem wojskowym.
Spojrzałem w górę, tych jakby słupów ognia waliły na ziemię ogromne ilości, staliśmy przerażeni w kręgu, jednak nadal nie dopuszczając bestii do siebie. Wtem, ogromna kula ognia leciała na nasz oddział.
- Ożeż cholera!


opisałbym tak:

Kapitan w ferworze walki robił wszystko, aby odgrodzić drogę między potworami, a naszym oddziałem. Bez namysłu rzucił się na
poczwarę, rozdzierając jej gardło swoim buzdyganem. Potworom jednak nie było końca, jak gdyby pojawiały się z samego dna piekła, ciągnąc za sobą niewypowiedziane fatum.
Kolejne monstrum zaskoczyło kapitana - gdy ten, w napadzie furii nacierał na kolejne zastępy nieprzyjaciół, bestia uwiła mu się na ramieniu, rwąc płaty skóry
naszego dowódcy, razem z pancerzem. Potwór jednak nie miał na tyle szczęścia i chcąc zasmakować kolejny kąsek ludzkiego mięsa - jeden z żołnierzy, który przygotowywał się od dłuższego czasu, odrąbał mu łeb, sprawnym i silnym ruchem ostrza.
Kapitan coraz bardziej zdawał sobie sprawę, że walki nie będzie końca. Albo oni, albo my.
Obrócił się do mnie, jakby.. ostatnim tchem prosił, nie błagał mnie abyśmy przetrwali ten obłęd. Abyśmy wyszli z tego cało
"Jeszcze t-trochę, walczcie do końca, moi żołnierze. To jeszcze nie k... khh.. 

umilkł.
Kapitan padł na ziemie, pod naporem tego plugastwa.
Jego klatka piersiowa była przeszyta, o zgrozo, była przeszyta na wylot szponem tych bestii.
Żołnierz, który jeszcze przed chwilą uratował naszego dowódce - stał teraz w osłupieniu widząc jak bestia, w mgnieniu oka 
odebrała życie, które tak bardzo starał się ochronić.

Potworów było coraz więcej i nic nie zapowiadało tego, aby ten chaos miał się w ogóle kiedyś skończyć. Zostało pięciu naszych. Pięciu niedobitków z tak licznej kompanii.
Wielki batalion rozgromiony przez istoty z dziwnej mgły..  Dowództwo? Ach, polegli pierwsi. Zostałem tylko ja. Zostałem ja, z grupką partyzantów. Sami, przeciw całemu światu.
Moją głowę non-stop przeszywały dziwne myśli. 
Dlaczego? Ale dlaczego ja!? Dlaczego to właśnie mnie musiało spotkać! Co nami kierowało, kiedy wchodziliśmy prosto w paszczę bestii.
Z chwilą, gdy kolejny żołnierz padł na ziemię zrozumiałem.. nie, ja po prostu wiedziałem, że nie mogę tutaj zdechnąć. Wiedziałem, że ten
koszmar musi się w końcu skończyć. Nie, zakończymy to Tu i Teraz. Albo One, te bezkształtne demony, albo my. Zebrałem w sobie tyle mocy ile tylko zdołałem, krew napłynęła mi do skroni
i czułem się przez tą jedną chwilę bardziej obecny, niż chyba kiedykolwiek wcześniej. 
Bardziej żywy, niż w przeciągu całego pieprzonego życia, czułem się.. w obliczu niechybnej śmierci?


.. Ale dość tego. Nikt nas nie zapamięta, jeśli tutaj zdechniemy. Pewnym ruchem miecza, rozkazałem pozostałym zebrać się w grupę. W niewielki okrąg, dookoła mnie.
"Jeśli mamy to przetrwać, musimy trzymać się blisko siebie!"
"W grupie stwory nas nie złamią! Przynajmniej na razie.."  Powoli spojrzałem w górę, aby ocenić, w jak krytycznym momencie się znaleźliśmy.
Z nieba biły ogromne słupy ognia, które wręcz zapierały dech, w naszych piersiach i to bynajmniej nie z zachwytu.
Czuliśmy, że ten obłęd może zakończyć się równie szybko, co się rozpętał.  Ktoś z oddziału wypowiedział ciche "o cholera" widząc, co nadciągało.


--------------------
  • Zwróć proszę uwagę, jaka jest różnica pomiędzy obiema wersjami. Tutaj pozwoliłem sobie opisać wydarzenie, z perspektywy jednej osoby.
    Zobacz, ile dowiedziałeś się z obu wersji. Jeśli chcesz stworzyć autentyczny klimat, warto wszystko wziąć pod uwagę.
    Pisałem to oczywiście pod wpływem chwili, sam się jeszcze uczę.


Rada -> wybieraj audiobooki, nad książkami. Lektura Achai rozwinęła mnie, pod względem twórczym bardziej,
niż  10 ostatnio przeczytanych powieści.
Słyszysz i zapamiętujesz, jak wygląda konstrukcja zdań, myśli bohatera i opisy świata.

Rada -> sprawdzaj opowiadania innych małych twórców, porównuj je ze sobą.
Unikaj określeń typu "jakieś cienie", czytelnik nie musi wiedzieć o co ci chodzi. Lepiej zawsze opisać za dużo, niż za mało.


Słowem końca - cieszę się, że próbujesz swoich sił w pisaniu. Trzymam kciuki za Twój rozwój.
Nie poddawaj się, cokolwiek by tobie mówili. Im dłużej piszesz, tym lepszy po prostu się staniesz.
Sam pomysł na opowiadanie jest niezły, choć wymaga znacznie więcej szlifu. Czekam na dalsze części! :-)


ps. I nie zgodzę się z Ravanem, sądzę że dobrze idzie ci z przecinkami, choć reszta uwag była celna.
Przecinki są tam gdzie być powinny - tekst ma brzmieć właściwie, a nie być napisany stylistycznie.
Jeżeli postać mówi powoli, akcentuje niektóre słowa, wtedy jest to okej. Ważne, abyś przy czytaniu rozumiał, czemu go tam postawiłeś.
wakacje.
Find
Reply }}}
Podziękowanie od:
#4
(10.07.2019, 21:40)Ravan3 Wrote:
  • "Patrząc się na śmierć" brzmi słabo
  • Wspomnienie o tym, że to "dość silny żołnierz" jest zupełnie zbędne
  • Za dużo tych przecinków
  • Powtórzenia typu "mgła, że oko wykol [...] tej mgły"
  • Słabo brzmi "czymś takim"
  • Za dużo kropek ".....". Wielokropek to "..."
  • Kwestia dowódcy nie oddaje atmosfery, zamiast wyrazić się w krótkich, żołnierskich słowach to trochę przeciąga
  • No i później to "Kapitan oberwał" (pomijając fakt że oberwał brzmi strasznie kiepsko) takie wbite, nie na miejscu. Jakby tam było coś w stylu "Nagle z obłoku wyskoczyła bestia... cośtam coś" to by było lepsze IMO.
  • Myślnik w słowach "dzikich - ludzi" jest niepotrzebny.
  • "Wszarżowali się" Pls xD Nie ma takiego słowa jak "wszarżowali" a na pewno nie "wszarżowali się"
  • "Podziękowaniu naszym" ech, chyba "naszym podziękowaniu", ale ok
  • "nie zorientowaliśmy, jak..." to też źle brzmi. Powinno zamiast tego "jak" być "gdy". No i po co to "niby" w "niby kule" xD ogniste kule jest okej i wystarczy
  • Powtórzenie "kule [...] kulą"
  • Znowu źle zrobiony wielokropek
  • Rozumiem, że to ma być jakaś opowieść, bo taką ma formę, jakby było przez kogoś opowiadane. Ale skoro któryś z tych żołnierzy opowiada, to powinien coś od siebie dodać. Co wtedy czuł, jak zareagował, itd., żeby jego rola w tym była jakakolwiek i żeby ta narracja miała sens

Tak w zasadzie, to dopiero się uczę takiego pisania. Żadnego doświadczenia nie mam, nie licząc pierwszej wersji tego właśnie . Wiem, popełniam dużo błędów, staram się je jakoś ograniczyć. Oczywiście nie zawsze wychodzi, co np widać tutaj.
Projekty: 
Czarne Złoto Dafajos - prace w toku (2019),
Europe: Medieval Warfare - prace aktualnie zawieszone
Find
Reply }}}
Podziękowanie od:
#5
(10.07.2019, 23:02)Martinez Wrote: Co do wstępu - nie żeby coś, ale projekty tworzyć można nie tylko od strony technicznej. ;-)
Jeżeli masz dobre pomysły i umiesz je opowiedzieć, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby to inni tworzyli dla Ciebie mapy, według Twojego planu.
Chociaż lenistwo rzeczywiście mogłoby tu stanąć na przeszkodzie.
 
  • Rzecz, która odróżnia dobrego pisarza od kiepskiego - potrafi jedną rzecz ubrać w sto różnych epitetów.
    W opowieści bardzo źle wygląda, jeśli jakieś słowo powtarza się kilkukrotnie, w nie-zmienionej formie. Zobacz jak często powtarza się słowo "mgła mgły mgle"

    zamiast tego możesz powiedzieć:
    " [...] Wszyscy zwróciliśmy się w stronę jakby centrum tego pomroku"
    "[...]  Nie wiadomo, czym jest to coś, wśród owej mglistej powłoki"  - zobacz, cały czas wiadomo, że chodzi o mgłę, a masz szansę obrać to
    w bardziej zgrabną formę.

    [...] Kapitan oberwał od bestii, która wyskoczyła na niego z obłoku. <- coś takiego.  Możesz też unikać wielu wzmianek o mgle
    Jeżeli nie wiesz, jaki synonim użyć, możesz posłużyć się internetowym słownikiem synonimów. Żaden wstyd - a myślę że 90% twórców z niego korzysta.


  • Zdecydowanie za szybko rozgrywa się akcja
    to, co opisałeś wygląda mi bardziej na sen, opowiadany w pośpiechu, niż na faktyczną formę wydarzeń. Im bardziej opisowo jest coś
    zilustrowane, tym lepiej dla odbioru. Od wyjścia potworów z mgły, do walki minęło zaledwie kilka zdań.
    Nie byłem w stanie poczuć tego klimatu, ponieważ zbyt szybko się to wszystko wydarzyło.

    Proponuję poćwiczyć ci opisywanie akcji w jakiejś małej lokacji.
    Na przykład w karczmie, lub podczas rozmowy żołnierzy.

    Najlepszym, co możesz dla siebie zrobić jednak jest po prostu słuchanie audiobooków, żebyś miał jak na tacy
    pokazane: o co w tym wszystkim chodzi.
    Jeśli będziesz dalej pisać, nie zniechęcisz się, to forma będzie się poprawiać. Jednak zawsze warto mieć jakieś źródło inspiracji.

  • Opisywanie kwestii jednym zdaniem, raczej źle robi opowiadaniu. Postaraj się, aby opisy walki, otoczenia były bardziej rozbudowane.
    Jak wygląda ten świat? Na co można zwrócić większą uwagę?

  • Unikaj też proszę przesadnych bluzg. Prawie zawsze wygląda to źle, w opowiadaniach. Jeżeli "cholera" jest wpleciona, w pierwsze lepsze zdanie,
    bez emocji - to nie ma tego wydźwięku.
    Jest to zwykła bluzga, która nic nie wnosi.  Te same słowo, opisujące gorycz, lub czyjś ból, może się okazać niezastąpione, jeżeli chcemy
    dosadnie pokazać, jak ciężka jest jakaś sytuacja.

    ----------------------------------------------------------

trochę praktyki, fragment:

[...]- Walczcie do końca, żołn..... - kapitan padł na ziemię, ugodzony szponem jednej z wrogich istot. 
Tych z kolei było coraz więcej, jakby mnożyły się w tej cholernej mgle. Zostało pięciu naszych ludzi, w tym i ja, najwyższy stopniem wojskowym.
Spojrzałem w górę, tych jakby słupów ognia waliły na ziemię ogromne ilości, staliśmy przerażeni w kręgu, jednak nadal nie dopuszczając bestii do siebie. Wtem, ogromna kula ognia leciała na nasz oddział.
- Ożeż cholera!


opisałbym tak:

Kapitan w ferworze walki robił wszystko, aby odgrodzić drogę między potworami, a naszym oddziałem. Bez namysłu rzucił się na
poczwarę, rozdzierając jej gardło swoim buzdyganem. Potworom jednak nie było końca, jak gdyby pojawiały się z samego dna piekła, ciągnąc za sobą niewypowiedziane fatum.
Kolejne monstrum zaskoczyło kapitana - gdy ten, w napadzie furii nacierał na kolejne zastępy nieprzyjaciół, bestia uwiła mu się na ramieniu, rwąc płaty skóry
naszego dowódcy, razem z pancerzem. Potwór jednak nie miał na tyle szczęścia i chcąc zasmakować kolejny kąsek ludzkiego mięsa - jeden z żołnierzy, który przygotowywał się od dłuższego czasu, odrąbał mu łeb, sprawnym i silnym ruchem ostrza.
Kapitan coraz bardziej zdawał sobie sprawę, że walki nie będzie końca. Albo oni, albo my.
Obrócił się do mnie, jakby.. ostatnim tchem prosił, nie błagał mnie abyśmy przetrwali ten obłęd. Abyśmy wyszli z tego cało
"Jeszcze t-trochę, walczcie do końca, moi żołnierze. To jeszcze nie k... khh.. 

umilkł.
Kapitan padł na ziemie, pod naporem tego plugastwa.
Jego klatka piersiowa była przeszyta, o zgrozo, była przeszyta na wylot szponem tych bestii.
Żołnierz, który jeszcze przed chwilą uratował naszego dowódce - stał teraz w osłupieniu widząc jak bestia, w mgnieniu oka 
odebrała życie, które tak bardzo starał się ochronić.

Potworów było coraz więcej i nic nie zapowiadało tego, aby ten chaos miał się w ogóle kiedyś skończyć. Zostało pięciu naszych. Pięciu niedobitków z tak licznej kompanii.
Wielki batalion rozgromiony przez istoty z dziwnej mgły..  Dowództwo? Ach, polegli pierwsi. Zostałem tylko ja. Zostałem ja, z grupką partyzantów. Sami, przeciw całemu światu.
Moją głowę non-stop przeszywały dziwne myśli. 
Dlaczego? Ale dlaczego ja!? Dlaczego to właśnie mnie musiało spotkać! Co nami kierowało, kiedy wchodziliśmy prosto w paszczę bestii.
Z chwilą, gdy kolejny żołnierz padł na ziemię zrozumiałem.. nie, ja po prostu wiedziałem, że nie mogę tutaj zdechnąć. Wiedziałem, że ten
koszmar musi się w końcu skończyć. Nie, zakończymy to Tu i Teraz. Albo One, te bezkształtne demony, albo my. Zebrałem w sobie tyle mocy ile tylko zdołałem, krew napłynęła mi do skroni
i czułem się przez tą jedną chwilę bardziej obecny, niż chyba kiedykolwiek wcześniej. 
Bardziej żywy, niż w przeciągu całego pieprzonego życia, czułem się.. w obliczu niechybnej śmierci?


.. Ale dość tego. Nikt nas nie zapamięta, jeśli tutaj zdechniemy. Pewnym ruchem miecza, rozkazałem pozostałym zebrać się w grupę. W niewielki okrąg, dookoła mnie.
"Jeśli mamy to przetrwać, musimy trzymać się blisko siebie!"
"W grupie stwory nas nie złamią! Przynajmniej na razie.."  Powoli spojrzałem w górę, aby ocenić, w jak krytycznym momencie się znaleźliśmy.
Z nieba biły ogromne słupy ognia, które wręcz zapierały dech, w naszych piersiach i to bynajmniej nie z zachwytu.
Czuliśmy, że ten obłęd może zakończyć się równie szybko, co się rozpętał.  Ktoś z oddziału wypowiedział ciche "o cholera" widząc, co nadciągało.


--------------------
  • Zwróć proszę uwagę, jaka jest różnica pomiędzy obiema wersjami. Tutaj pozwoliłem sobie opisać wydarzenie, z perspektywy jednej osoby.
    Zobacz, ile dowiedziałeś się z obu wersji. Jeśli chcesz stworzyć autentyczny klimat, warto wszystko wziąć pod uwagę.
    Pisałem to oczywiście pod wpływem chwili, sam się jeszcze uczę.


Rada -> wybieraj audiobooki, nad książkami. Lektura Achai rozwinęła mnie, pod względem twórczym bardziej,
niż  10 ostatnio przeczytanych powieści.
Słyszysz i zapamiętujesz, jak wygląda konstrukcja zdań, myśli bohatera i opisy świata.

Rada -> sprawdzaj opowiadania innych małych twórców, porównuj je ze sobą.
Unikaj określeń typu "jakieś cienie", czytelnik nie musi wiedzieć o co ci chodzi. Lepiej zawsze opisać za dużo, niż za mało.


Słowem końca - cieszę się, że próbujesz swoich sił w pisaniu. Trzymam kciuki za Twój rozwój.
Nie poddawaj się, cokolwiek by tobie mówili. Im dłużej piszesz, tym lepszy po prostu się staniesz.
Sam pomysł na opowiadanie jest niezły, choć wymaga znacznie więcej szlifu. Czekam na dalsze części! :-)


ps. I nie zgodzę się z Ravanem, sądzę że dobrze idzie ci z przecinkami, choć reszta uwag była celna.
Przecinki są tam gdzie być powinny - tekst ma brzmieć właściwie, a nie być napisany stylistycznie.
Jeżeli postać mówi powoli, akcentuje niektóre słowa, wtedy jest to okej. Ważne, abyś przy czytaniu rozumiał, czemu go tam postawiłeś.

Jak tak patrzę na twój opis sytuacji, to szczerze nie ma porównania. W sumie, to chyba napiszę to jeszcze raz, w sensie bardziej pod klimat. Naprawdę, lepiej mi się czytało ten twój fragment , niż całe moje opowiadanko, muszę się jeszcze sporo nauczyć.

No i dzięki za krytykę, oczywiście.
Projekty: 
Czarne Złoto Dafajos - prace w toku (2019),
Europe: Medieval Warfare - prace aktualnie zawieszone
Find
Reply }}}
Podziękowanie od:
#6
Pamiętaj tylko, że piszesz to głównie dla siebie. Nie zniechęcaj się jeśli wyjdzie ci nieco gorzej,
jeśli Tobie będzie się podobać - to już jest okej. 
Fajnie, że cię zainspirowałem do działania, w sumie też wróciła mi chęć pisania pisząc ten fragment. 


jeśli podoba ci się taki styl, a nie wiedziałbyś jak zacząć,
możesz też rozpisać sobie, co ma się dziać, scenariusz w skrócie -> a potem powoli rozwijać poszczególne fragmenty. Wtedy będziesz widział, w jakim miejscu się znajdujesz.
Być może podczas rozpisywania, wpadną ci nowe pomysły, na rozwinięcie, zmianę fabuły. No, powodzenia Oczko
Find
Reply }}}
Podziękowanie od:

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  




Users browsing this thread:
1 Guest(s)

Silnik forum - © MyBB - Styl forum - iAndrew, grafika - Kithraya, Midas, Bezifabr, Blizzard Entertainment
   
O NAS
Goblin Factory to założone w grudniu 2013 roku forum moderów Warcraft 3 wspólnym wysiłkiem dwóch osób - Scaraba, i WrathaAmona. Celem ich było stworzenie czegoś na wzór starego arcane.pl - miejsca, w którym osoby które wciąż tworzą coś do Warcrafta mogą się spotkać, porozmawiać, zaprezentować swoje dzieła, zapytać o rozwiązanie różnych problemów itd. 22 czerwca 2014 roku Goblin Factory został przeniesiony na nowy silnik, i nowy hosting, a obecnie jest już największym i najpopularniejszym polskim forum dotyczącym Warcrafta 3.