Poll: I jak?
Słabo
No takie średnie
Nawet nawet
Pisz dalej!
[Show Results]
 
Note: This is a public poll, other users will be able to see what you voted for.
  • 0 Vote(s) - 0 Average
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5


Poradnik: Jak przyrządzać schabowe bez oleju
#1
Serce 
W ferie zimowe (które aktualnie posiadam) obiecałem sobie, że zacznę pisać taką swego rodzaju ,,testową książkę". Chcę się po prostu nauczyć normalnie i ładnie pisać. To popuściłem sobie wodzę fantazji i zarzuciłem sobie takowy temat. Od razu mówię. Nie ma tu nic narzuconego z góry prócz mniej więcej końca.

Jest to powieść o dziewczynie imieniem *póki co brak* która jest mocno aspołeczna, ma depresje i inne takie teleregiele samotne. Jej życie jest smutne i ogólnie pełnie biadolenia ,,o jakie ja mam smutne życie matuchno" aż w końcu znajduje inną dziewczynę która jest taka sama smutna. Obydwie łączy fakt, że chcą się zabić. O czym to opowiadanie będzie? O dziewczynie która chce się zabić, znajduje inną dziewczyne i obydwie chcą się zabić. Fascynujące nie? Duży uśmiech

Będą tutaj dwa spojlery z treścią opowiadania. Jeden w którym będzie wszystko co dotychczas napisałem a w drugim ułożone rozdziałami. Nie polecam tego drugiego póki nie będzie zrobione kilka już gotowych rozdziałów.

Dni które już piszę: 4

Piszcie co ewentualnie mógłbym zmienić. No i czy wg to ciekawe.
Spojlery coś się popsuły, niedługo wstawię w.



      Odłożyłam nóż. Strumień krwi wędrującej po ręce skapywał powoli na podłogę. Z braku sił padłam na łóżko dysząc i sapiąc przez płacz. Krew powoli nasączała prześcieradło zostawiając rubinowy ślad. Łóżko było niedbale pościelone, szara kołdra i poduszki porozrzucane w różnych miejscach bardziej zachęcało by go unikać niż wykorzystać do snu.
     Sen. Jedyne miejsce gdzie nie czuję bólu. Lecz nawet tam wdziera się strach przez różne koszmary, które goszczą co noc. Gdzie uciec?
     Zerknęłam za okno. Złote światło rzucane przez latarnie skutecznie hamowało mając na swej ścieżkę zasłony. Boże, kiedy ja ostatni raz odsłoniłam w mieszkaniu. W mojej kawalerce nigdy nie było włączane światło z wyjątkiem toalety.
     Dźwięk przypominający plusk pochodzący z zegarka na półce przy łóżku cicho podpowiedział, że nastała północ. Północ, nowy dzień, taki sam jak wszystkie przed nim i za nim. Jedyne co może się wydarzyć dobrego to potrącenie przez samochód w drodze na uczelnie. Próbowałam już kilka razy odebrać sobie życie. Zawsze jednak brakowało mi tej siły by to szybko zakończyć. Potem zjawiali się jacyś pseudobohaterzy którzy mówią ci, że wszystko gra, nie warto. Ale nie da się wytłumaczyć bólu. Zabierają cię nawet do psychologa który daje ci antydepresanty lecz ty go ciągle czujesz. Odbiera ci mowę przez płacz, oddychasz jak podtapiany. Głowa cie boli obezwładniając resztę logiki. Lecz nic fizycznie ci nie jest. Umierasz dalej żyjąc.
     Sięgnęłam prawą ręką do stolika wyjmując kilka tabletek. Przeciwbólowe, nasenne, antydepresanty. Cokolwiek tam pisało na opakowaniu pozwala zasnąć na tyle głęboko by nie mieć żadnych snów. Otworzyłam korek, wysypałam kilka na rękę i połknęłam.


Dzień 1


     Otworzyłam oczy. Słońce świeciło tak jasno, że zasłony na niewiele się zdały. Siadając na krańcu łóżka zauważyłam nowy, zaschnięty ślad na lewej ręce. Na szybko można było stwierdzić, że to już około dwudzieste cięcie.
     Schowałam twarz w dłoniach, i powoli przesuwając ręce do góry poprawiłam włosy. Mimo, że były po łopatkę nie było problemu z ich czesaniem. Wstając wzięłam w dłoń telefon. Już dziesiąta rano. Brzuch wniósł apel o swojej obecności. Nie miałam nic do jedzenia. Tak samo nic do robienia. Pieniądze rodzice prześlą dopiero jutro. Poprzez bardzo krótką listę rzeczy możliwych do roboty wybrałam iść na uczelnie.
     Wykłady zaczęły się dobre trzy godziny temu i potrwają może drugie tyle. Nie mając potrzeby – a raczej możliwości, zrobienia śniadania mogłam spokojnie wyjść. Spałam w skórzanej kurtce i jeansach. Prysznicu nie potrzebuję. Szeroko gama perfum służąca do maskowania równie wielkiego asortymentu dziwnych zapachów z łatwością rozwiewała wszystkie wątpliwości higieniczne mojej osoby.
     Wychodząc z pokoju do przedpokoju po prawej była łazienka. Trzeba było mi przyznać, że dbałam tam o czystość z niewiadomego nawet dla mnie powodu. Na przeciwko mojej sypialni mieścił się pusty pokój zawsze czekający na to bym go na coś zagospodarowała. Nie miałam na to środków, wyobraźni a tym bardziej chęci. Na ścianach przedpokoju widniało lustro oraz wieszak, zaś pod nim, mała półka by usiąść i zdjąć buty. Po prawej były drzwi na klatkę a na prosto kuchnia. Ubrałam leniwie buty i wyszłam na klatkę.
     Jak na jakieś pieprzone zwołanie akurat w tym samym czasie musiała wyjść sąsiadka. Nie chcąc nawet zerkać na nią przywarłam niemal twarzą do swoich drzwi szukając klucza. Wertując kieszenie spodni i kurtki nie znalazłam żadnego. Tak naprawdę miałam to głęboko gdzieś. Poruszyłam palcami w okolicach zamka i przycisnęłam klamkę w miejscu i zdecydowanie szybciej niż sąsiadka zdążyła zareagować znajdowałam się już kilka pięter niżej.
     Kiedy znalazłam się na zewnątrz udałam się kierunku przystanku autobusowego. Był on położony po drugiej stronie ulicy. Ulica była bardzo ruchliwa, zarówno jeśli chodzi o pieszych jak i samochody. Prowadząc mój bezwartościowy tryb życia bez problemu przyszłam wolnym krokiem na drugą stronę powodując gwałtowne hamowanie pokaźnej kolumny pojazdów i nawet jedną poważniejszą stłuczkę. Słychać było puste groźby w moim kierunku wypowiadane przez dużą część poszkodowanych wielce ludzi. Za każdym razem kiedy takie słyszę, wyobrażam sobie bardzo brutalne tortury takich osób. Nagle przestaliby udawać takich twardych i mocnych ludzi, dzierżąc ból o obezwładniający ich strach przed śmiercią.
     Na Autobus nie trzeba było czekać długo. Usiadłam na podwójnym miejscu przy oknie z tyłu.  Przejeżdżając przez miasto za oknem piętrzyły się bloki, wieżowce a nad nimi królowały drapacze chmur. Najwyższy z nich był to chyba jakiś bank. W każdym razie o ćwiartkę większy od swoich rodaków. Mimo wielkiej metropolii i podobno sporego odsetku bogatych mieszkańców nie bardzo co było tu do roboty. Na pewno znalazłyby się jakieś bary czy kluby ale dla kogoś kto niezbyt lubi głośne dźwięki czy choćby nadmiaru ludzi były one prymitywną formą rozrywki. Kina i teatry? Mogłabym szukać powodów czemu tam nie chodzę ale łatwiej mi przyznać się to tego, że nie wiem czego sama chce od tego miejsca.
    Na przystanku w środku mojej podróży wsiadł Shade. Z reguły był tylko trochę spóźniony na zajęcia. Zrządzenie losu chciało by nie dość, że był spóźniony tyle co ja, to jeszcze przeczesując wzrokiem w poszukiwaniu wolnego miejsca znalazł mnie.
    - Hej, co tam wcześnie dzisiaj? - Rzucił na przywitanie jednocześnie siadając na miejscu obok.
    - To samo pytanie dla ciebie.
    - Widzę nie w humorze. Co ci się stało w ręce? Zmutowany kot? - zauważył wskazując palcem na ślady po cięciach.
    - Zmutowany kot.
    To fakt, musiałam coś z tym zrobić. Przeszukując kieszenie natrafiłam na bandanę kolorowymi znaczkami w kształcie tęcz na czarnym tle. To był kolejny stopień wtajemniczenia dla totalnego braku gustu. Zawiązałam starannie chustę by zakrywała przynajmniej większość z tych ran. Profilaktycznie naciągnęłam jeszcze trochę rękaw trochę zbyt krótkiej kurtki.
    - Nie pomóc ci jakoś? Rozumiem, jesteś swego rodzaju samotnym wilkiem ale łatwiej o zobaczenie jednorożca niż ciebie z kimś. Nigdy nie widziałem nawet jak się śmiejesz.
    - Umyka ci codziennie wiele rzeczy. To kilka z nich. - Może i ma rację, ale co to by zmieniło? Tak, wiesz słuchaj, mam dość całego świata, z chęcią bym się zabiła, ale możesz mnie uratować wygłaszając piękną przemowę na temat piękna życia. Super czekam na to.
    Spojrzałam mu w twarz i wykonałam dosyć nieudany sztuczny uśmiech. Ten widząc to nawet nie starał się zmienić tematu na jakiś inny. Można nawet powiedzieć, że potraktował to jakby dostał kosza od jakiejś dziewczyny na której względy liczył. Zaraz...
    - Podobam ci się? - Zapytałam szybko, nie wiedząc na jaką odpowiedź liczę.
    - Na pewno nie będąc taka zamknięta w sobie.
    - To nie jest wciąż tak lub nie.
    - Co mam rozumieć przez zwrot podobać się? Tak fizycznie czy bar...
    - Tak czy nie?
    - Tak średnio. Może i ładna jesteś ale charakter masz paskudny.
    Czar i nadzieje nieśmiałej romantycznej nastolatki w tym miejscu by prysł. Brak niewinnego bezinteresownego wyznania uczuć do mnie nawet mnie rozbawiła. Dla zabawy można go jeszcze bardziej przyszpilić.
    - Czyli nie jestem aż tak ładna by mnie lubić tylko za wygląd? Co mam wam wszystkim pokazać? Tylko o tym myślicie kretyni. Nawet nie o charakter wam chodzi tylko o to między nogami. Nie dziw się, że nie masz dziewczyny a nawet gdybyś takową znalazł to na pewno inteligencją by nie grzeszyła.
    Jego twarz natychmiast została wykrzywiona w grymasie ,,coś chce powiedzieć i się usprawiedliwić, nie pouczaj mnie” Zanim jednak odezwał się jakkolwiek odwróciłam wzrok w szybę i udawałam stan pomiędzy zamyśleniem a zdenerwowaniem.
    Nie trwało to długo gdy nastał mój, czy raczej: nasz, przystanek. Widać idealnie przyjechałam na czas pomiędzy dwoma ostatnimi zajęciami. Shade odbił na lewo do swoich znajomych pozostawiając mnie samą. Ja sama nie mając co robić usiadłam na trawniku obok wejścia do sali i wyciągnęłam telefon by rozpocząć codzienne wypytywanie internetu o najgłupsze poradniki świata. Zostań syrenką, wilkołakiem, wampirem... Nawet raz znalazłam jak zostać starożytnym druidem pogańskim. Coś tam było, że w Hiszpanii jest wielki wodospad w którym należy się oczyścić bo jest nasączony wielką starą jak świat mocą. Podstawowe pytanie: Czy oni mają taką bujną wyobraźnie? Czy oni są tak głupi i myślą, że to prawda i przeinaczają rzeczywistość by tak im się zgadzała? Czy może to społeczeństwo jest tak głupie i zacofane by w to nie wierzyć.
    Jakaś głośniejsza rozmowa kilku osób przerwała moją lekturę. Był wśród nich mój diller prochów przeciwbólowych. Skończyły mi się. Warto coś z tym zrobić.
    Powoli wstając i idąc w jego kierunku wręcz wepchnęłam się w jego grupę znajomych i wyciągnęłam go z niej.
    - Masz te magiczne cukiereczki? - Rzuciłam nawet na niego nie patrząc,
    - Specjalnie dla ciebie wziąłem, choć już miałem je komuś innemu sprzedać bo ktoś tu nie jest stworzony do wstawania o świcie.
    - Mam lekki problem. Pieniądze będę mieć jutro. Mógłbyś dzisiaj mi dać a ja ci jutro oddam. Naprawdę.
    - Przyznam, że nie mam bardziej stałego klienta niż ty. Niestety nie mogę. Choćbym chciał dla takiej ładnej dziewczyny jak ty.
    Wizja następnego koszmaru w nocy i brak możliwości ucieknięcia przed nim wywołał u mnie atak paniki. Mój oddech z równego stał się niestabilnym losowym ruchem płuc. Zaczynało mi brakować tlenu i pot oblał mą skórę. Głos zaczął brzmieć jak przez płacz co zresztą właśnie się zaczynał. Musze wyjść z tego stanu, prędko. Pierwsza myśl. Coś ze mną i ładną dziewczyną. Trzymaj się tego.
    - Proszę. Daj mi je. Proszę. - Kolejne słowa wypowiadałam z coraz większą histerią. Myśli przestawały mi się lepić. Zaczynałam mieć czerń przed oczami. Chwytaj się. Ładna dziewczyna. Ty. - Potrzebuję ich. Mogę nawet zapłacić w inny sposób.
    Po chwili dotarło do mnie to mu zasugerowałam. Jego oczy nabrały dzikiego blasku i szybko jakby kalkulował zalety i wady mojego ciała, dokonywał analizy czy to wystarczy jako zapłata. Chciałam od razu to wycofać jednak zrozumiałam, że innego sposobu na normalny sen tej nocy nie ma. Wystarczy kilka mocnych środków na sennych i stracę całkowitą świadomość.
    Pięknie mam zabawy za kilka tabletek. Pozazdrościć tylko. Ale to nie narkotyki. To coś bez czego będę się wiła w strachu a te statystyczne osiem godzin zamieni się w kilka dni umierania obezwładniona strachem i bólem.
    - Taki sposób zapłaty? Nie wyglądasz na taką, ale dobra, skusze się. Po znajomości. U mnie Po zajęciach. - Rzucił z zapałem i wrócił do swej grupy.
    Jednocześnie poczułam ulgę jak i wyrzuty sumienia. Przeżyję noc ale czy również to? Pierwszy i ostatni raz w życiu.
    Odeszłam do wejścia do sal jak najszybciej się dało. Przez chwilę mogłam jeszcze usłyszeć jak najprawdopodobniej rozmawiali jego koledzy wypytując o mnie. W miejscu gdzie miałam wykład wybrałam jak najdalsze miejsce z możliwych. Musiałam pomyśleć.


    Po skończonych zajęciach stałam jeszcze jakiś czas przed bramą na uczelnie i obserwowałam ludzi którzy wychodzili. Na początku szła jakaś para. Chłopak był od niej starszy o jakieś dwa lata. Ta zaś, nosiła żółty sweter. Potem paczka znajomych. Żartowali sobie na abstrakcyjne tematy. Każdy z nich radośnie po kolei przejmował rozmowę jak gdyby mieli na celu wywołanie u mnie zazdrości. Przy kolejnych napływach osób moją uwagę zwróciła w szczególności dziewczyna ubrana na czarno. Nawet nie ukrywała na swej twarzy depresji którą posiadała. Widziałam ją tylko kilka razy i to na krótko. Wyróżniała się z tłumu trochę wyglądem – to fakt.
Shadow. Shadow in the world is like the water on Earth - is a greater part of it. And people cling to the land - light without which die.

[Image: rrGaPK4.gif]
Find
Reply }}}
Podziękowanie od:
#2
W sumie liczyłem na poradnik o schabowych, no ale opowiadanie też jest zacne.
Find
Reply }}}
Podziękowanie od:
#3
To jakiś fejk, miałem nadzieję że zaoszczędzę na oleju a tu lipa :/
Ten post był edytowany -259638 raz(y) ostatnio edytowany przez Axator: Za 3 pojutrze, 29:89
Find
Reply }}}
Podziękowanie od: Martinez
#4
Cośbyście zmienili w stylu? Dodali jakiś fakt?
Shadow. Shadow in the world is like the water on Earth - is a greater part of it. And people cling to the land - light without which die.

[Image: rrGaPK4.gif]
Find
Reply }}}
Podziękowanie od:
#5
No osobiście też chciałbym znać ten sposób na schabowe :/
Find
Reply }}}
Podziękowanie od:
#6
Dzisiaj nic nie mogłem napisać ale jutro postaram się podwójnie Oczko
Shadow. Shadow in the world is like the water on Earth - is a greater part of it. And people cling to the land - light without which die.

[Image: rrGaPK4.gif]
Find
Reply }}}
Podziękowanie od:
#7
No, bez żartów.
Ogólnie wydaje mi się, że zdania czasem są zbyt długie, a styl pisania też niezbyt, ale to trzeba wyrobić.
Ciężko mi się czytało, ale pewnie dlatego, że nie jestem zwolennikiem opowiadań o takiej tematyce.
Find
Reply }}}
Podziękowanie od:
#8
Kolejny dzień wrzucony, z powodu braku updatu w poprzednich dniach zostały jeszcze trzy ;]

Komentujcie, subskrybujcie, żółty magiczny guziczek i mówcie które fragmenty są słabe jak reprezentacja polski w piłce nożnej.
Shadow. Shadow in the world is like the water on Earth - is a greater part of it. And people cling to the land - light without which die.

[Image: rrGaPK4.gif]
Find
Reply }}}
Podziękowanie od:
#9
Mnie się podoba. Nie jest to może mistrzowski poziom, ale jak na amatora jest naprawdę dobrze. Ogólnie nie mam większych zarzutów, wszystko było na podobnym poziomie. Czekam na kolejne dni ;f


Postscriptum:  Klikam w żółty magiczny guziczek.
Postpostscriptum: Poprzedni tytuł był lepszy ;-;
Find
Reply }}}
Podziękowanie od:
#10
Zgadzam się, Totanic, zmienisz może na poprzedni tytuł?
Find
Reply }}}
Podziękowanie od:
#11
Jak chcecie ;p
Shadow. Shadow in the world is like the water on Earth - is a greater part of it. And people cling to the land - light without which die.

[Image: rrGaPK4.gif]
Find
Reply }}}
Podziękowanie od:
#12
Myślę, że ref może w tym wypadku pasować. Odświeżam w imię literatury najniższego sortu! :p

Bo updejt
Shadow. Shadow in the world is like the water on Earth - is a greater part of it. And people cling to the land - light without which die.

[Image: rrGaPK4.gif]
Find
Reply }}}
Podziękowanie od:
#13
Forum jak widać, nie gotowe na twórczość pisaną, a szkoda. W sumie aż mi się przykro tytanika zrobiło xDD 
Jeśli ktoś chce aby naprawdę ocenić jego pracę - to ja jednak sugeruję fora poświęcone tej tematyce.

wiem, że temat poszedł do lamusa
ale chętnie sobie zrecenzuje pracę, dla samego siebie. później ^_^
wakacje.
Find
Reply }}}
Podziękowanie od:

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  




Users browsing this thread:
1 Guest(s)

Silnik forum - © MyBB - Styl forum - iAndrew, grafika - Kithraya, Midas, Bezifabr, Blizzard Entertainment
   
O NAS
Goblin Factory to założone w grudniu 2013 roku forum moderów Warcraft 3 wspólnym wysiłkiem dwóch osób - Scaraba, i WrathaAmona. Celem ich było stworzenie czegoś na wzór starego arcane.pl - miejsca, w którym osoby które wciąż tworzą coś do Warcrafta mogą się spotkać, porozmawiać, zaprezentować swoje dzieła, zapytać o rozwiązanie różnych problemów itd. 22 czerwca 2014 roku Goblin Factory został przeniesiony na nowy silnik, i nowy hosting, a obecnie jest już największym i najpopularniejszym polskim forum dotyczącym Warcrafta 3.